AUDIO
AUDIOBIOREADGALLERYDOWNLOADSHOPLINKSCONTACT
ACOUSTIC DATAVISUAL DATAINSTALLED INDUSTRIESWORK & TALK

February / 2003
[Poland]
Świetnie mówisz po polsku - skąd znasz nasz język?

Urodziłem się w Częstochowie, a wychowywałem przez 12 lat w Bytomiu. Później wyjechałem z rodzicami do Frankfurtu i tam mieszkam do dziś. Ponieważ w Polsce została duża część mojej rodziny, przyjeżdżam tu niemal co roku i zwiedzam cały kraj. Po raz pierwszy wystąpiłem jednak w ojczyźnie dopiero zimą ubiegłego roku - w Krakowie.

Kiedy zainteresowałeś się muzyką elektroniczną?

Całkiem niedawno - w 1996 r. Wcześniej brzdąkałem na basie w amatorskiej kapeli punkowej. Kiedy kupiłem komputer i oprogramowanie umożliwiające tworzenie własnych dźwięków, poczułem jakby otworzył się przede mną całkiem nowy świat.

Jak trafiłeś na Achima Szepanskiego?

Wiedziałem, że istnieje we Frankfurcie prężnie działająca wytwórnia płytowa Force Inc. Kiedy obejrzałem jej stronę internetową, okazało się, że jest ona kompletnie nieudana. Ponieważ znałem świetną artystkę projektującą witryny w sieci, namówiłem ją na wspólne opracowanie nowego wizerunku strony Force Inc. Poszliśmy do siedziby wytwórni i przedstawiliśmy Achimowi nasze pomysły. Zgodził się i nowa witryna była wkrótce gotowa. W ten sposób zaczęła się nasza współpraca.

Jakim człowiekiem jest Szepanski?

Trudno go opisać w kilku zdaniach... To wizjoner o bardzo trudnym charakterze. Przyznam szczerze, że wytrzymałem z nim w jednym biurze zaledwie półtora roku...

Mimo to prawie wszystkie swoje płyty nagrałeś dla jego wytwórni: Mille Plateaux i Ritornell...

Wobec twórców Achim zachowuje się bowiem bardzo uczciwie: nigdy nie wtrąca się do ich koncepcji artystycznych, nie ingeruje w proces nagrywania płyty, nie narzuca swoich pomysłów. Pod tym względem to wymarzony wydawca.

Twoje nagrania pojawiły się przełomowych kompilacjach z cyklu "Click And Cuts" definiujących nowy nurt w elektronice. Co było najpierw: idea czy muzyka?

Achim jest bardzo otwarty na wszelkie nowe pomysły - słucha wielu płyt i demówek, które przychodzą do niego z różnych stron świata. W pewnym momencie zauważył, że twórczość kilku młodych i nieznanych artystów ma sporo wspólnych elementów. Postanowił więc zaprosić ich do współpracy. Nowe nagrania zainspirowały go do teoretycznych rozważań, którym dał wyraz w dwu głośnych tekstach (można je przeczytać na internetowej stronie wytwórni) kodyfikujących zasady nowego nurtu.

Czy tworząc własne nagrania wychodzisz od teorii czy od emocji i impulsu?

Nie jestem teoretykiem. Nie interesuje mnie ideologizowanie. Robię muzykę, której źródłem są moje uczucia i emocje.

Zaczynałeś w duecie Autopoieses z Ekkehardem Ehlersem...

To był taki elektroniczny punk. Znaliśmy się z Ekkim znacznie wcześniej i byliśmy dobrymi przyjaciółmi. Robiąc wspólnie muzykę, chcieliśmy wyładować tkwiąca w nas energię. Inspiracją do nagrań firmowanych szyldem Autopoieses był "Commercial Album" The Residents. To właśnie pod jego wpływem postanowiliśmy zarejestrować serię muzycznych dżingli połączonych w jedną całość. Ale to już skończony projekt. Kiedy poczuliśmy, że wyczerpaliśmy wybraną formułę - każdy z nas poszedł w swoją stronę.

Potem zacząłeś eksperymentować z field recordingiem...

Zafascynowała mnie Jerozolima. To najważniejsze miasto na mapie świata - symboliczne centrum i kolebka wszystkich kultur i religii. A jednocześnie ogromny dramat w wymiarze politycznym i narodowym... Podczas kolejnych wizyt w tym mieście poznałem wielu wspaniałych muzyków izraelskich, którzy tworzyli własne i niepowtarzalne dźwięki. Zacząłem z nimi współpracować: chodziliśmy po całej Jerozolimie nagrywając różne odgłosy otoczenia: gwar rozmów, uliczny ruch, religijne śpiewy... Uzupełniliśmy to potem ilustracyjną elektroniką i przeróżnymi samplami zaczerpniętymi z muzyki żydowskiej i arabskiej. W ten sposób powstał dźwiękowy kolaż, który ukazał się na dwóch płytach firmowanych nazwą Random Inc. - "Jerusalem: Tales Outside The Framework of Orthodoxy" i "Walking In Jerusalem".

Kontynuacją tych poszukiwań dźwiękowych były Twoje ubiegłoroczne wizyty w Krakowie...

Zafascynował mnie krakowski Kazimierz. Szukałam w jego obrębie wszelkich śladów pozostawionych przez jego dawnych mieszkańców. Wspólnie z dwoma izraelskimi artystami rejestrowaliśmy różne dźwięki otoczenia, które zwróciły naszą uwagę podczas zwiedzania dzielnicy. Potem w maju, w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej, zaprezentowaliśmy w Krakowie instalację, na którą składały się nasze nagrania sprzed kilku miesięcy uzupełnione abstrakcyjną elektroniką.

Nagrywasz ostatnio również pod pseudonimem Klimek...

Ponad rok temu zarejestrowałem pełnowymiarowy materiał o zdecydowanie ambientowym charakterze: ładne melodie, dużo przestrzeni i oddechu, akustyczne dźwięki gitary i elektroniczne podkłady... Trzy kompozycje wysłałem anonimowo do Kompaktu - chciałem w ten sposób sprawdzić czy zainteresuje ich moja muzyka nie poparta opinią: "O, to nowe nagrania Sebastiana Meissnera z Mille Plateaux"... No i spodobały się - dwa utwory ukazały się na singlu i kompilacjach "Pop Ambient 2003" i "Pop Ambient 2004".

Dlaczego Kompakt tak długo ociągał się z wydaniem albumu rozwijającego wątki z tych pojedynczych nagrań?

Ponieważ w końcu dowiedzieli się, że to ja stoję za tymi utworami, początkowo nie chcieli się angażować w pełno wymiarowe wydawnictwo. Wolfgang Voigt, jeden z szefów Kompaktu, trochę rywalizuje z Achimem Szepanskim z Mille Plateaux. A ponieważ do tej pory byłem kojarzony przede wszystkim z tym drugim - traktował mnie z pewnym dystansem. Po długich perturbacjach zdecydował się jednak na wydanie albumu. Ostatecznie ukaże się on w maju pod tytułem "Milk And Honey".

Nadal kontynuujesz wątek izraelsko-palestyński. Co będzie jego zwieńczeniem?

Dwa multimedialne zestawy firmowane szyldem Bizz Circuits, które niebawem opublikuje Mille Plaetaux. Znajdą się w nich płyty CD, winylowe i DVD, zawierające nagranie zarówno moje, jak i moich przyjaciół z Bliskiego Wschodu. To monumentalna praca, która podsumuje moje zainteresowanie tamtejszym regionem i toczącym się w nim konflikcie.


[PaweŁ Gzyl]